środa, 5 lipca 2017

"Mała czerwona" inspirowana Bobbi Brown

Uwielbiam inspirować się filmami, zdjęciami, ludźmi, otoczeniem itp., szczególnie szyjąc ubrania. Tak było w przypadku czerwonej sukienki, którą dzisiaj Wam prezentuję. 

Dawno temu przeglądając jeden z numerów czasopisma Elle, natknęłam się na artykuł o Bobbi Brown (dla niewtajemniczonych: kosmetyczka, właścicielka firmy kosmetycznej Bobbi Brown Cosmetics). Na jednym ze zdjęć przedstawiono prostą stylizację bohaterki artykułu. Głównym jej elementem była prosta, czerwona sukienka. Przypadła mi do gustu od razu i utkwiła w pamięci. Jako że mam zwyczaj wycinać zdjęcia, artykuły, ciekawe wywiady i zbierać je w postaci inspiracji do mojego segregatora, tak również postąpiłam tym razem. Artykuł o Bobbi Brown, a z nim zdjęcie czerwonej sukienki, trafiły do mojej małej kolekcji modowo-szyciowych inspiracji :-).

Wróciłam do sukienki ze zdjęcia niedawno, a kiedy zakupiłam w Textilmarze czerwony, cienki materiał, postanowiłam ją sobie uszyć. Zależało mi na tym, by była zwiewna, dość luźna, delikatnie wytaliowana. I by była prosta :-), ale to chyba Was już nie dziwi :-). Jednym słowem, by była podobna do sukienki ze zdjęcia. Z drobną różnicą: sukienka Bobbi to dzieło Prady, pewnie dość kosztowne. Moja wyszła zdecydowanie taniej, niecałe 40 złotych :-). W takich momentach jeszcze bardziej doceniam swoją pasję :-).

Sukienka przeszła już mały chrzest, wzięła udział w konkursie szyciowym, założyłam ją na parapetówkę i spotkanie rodzinne. Biorąc pod uwagę, że powstała całkiem niedawno, to całkiem dobry wynik użyteczności :-). 

Model ten jest tak prosty i minimalistyczny, że stanowi idealne tło dla dodatków. Wybrałam do niej fikuśne buty z delikatnymi pomponami i klimatyczną kopertówkę, którą widać na jednym ze zdjęć. Sukienka stanowiłaby również ciekawy duet np. ze złotą biżuterią.

Kilka szczegółów szyciowych:
  • Uszyłam ją na bazie pokazywanego wielokrotnie modelu - Sukienka 121 z Burdy 1/2014. 
  • Z pierwotnego modelu usunęłam rękawy, kieszenie, delikatnie ją wytaliowałam i dostosowałam długość do swoich preferencji.
  • Uszyłam ją z materiału Tkanina karelia chinese red (zakupiony w Textilmarze).

Poniżej przedstawiam Wam moją "małą czerwoną", inspirowaną Bobbi Brown. Dajcie znać czy przypadła Wam do gustu. Jestem ciekawa, czy  otaczająca Was rzeczywistość stanowi dla Was również natchnienie :-). 













 Fot. Mój mąż

Poniżej - oryginał i moja inspiracja :-).
(zdjęcie stanowi fragment artykułu jednego z numerów Elle).




28 komentarzy:

  1. Więc to są te słynne futerkowe sandałki!! :) Sandałki rządzą :D Są różowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to te o których Ci pisałam :-). Ich kolor przypomina mi odcień łososiowy, ewentualnie delikatny pudrowy róż.

      Usuń
  2. Bardzo ładna, klasyczna sukienka, i ten czerwony kolor , w którym wyglądasz świetnie, prostota ale w najlepszym wydaniu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-), lubię czerwień, więc tym bardziej ciesze się że mi pasuje :-).

      Usuń
  3. Piękna sukienka, chciałabym mieć taką w szafie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to zachęcam do uszycia :-). Jest tak uniwersalna, że pasuje na wiele okazji.

      Usuń
  4. Zachwyciłaś mnie w tej sukience! Sama ona jest piękna w swej prostocie! Klasa!
    A te szpileczki, to wisienka na torcie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie Edytko :-). A szpileczki wydały mi się tak fikuśne, że nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam :-).

      Usuń
  5. W czerwieni Ci do twarzy. Piękna sukienka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna, ponadczasowa sukienka, Moniko! Pięknie wyglądasz w czerwieni i w takich prostych krojach. Buciki są cudowne. Są dla mnie takim dodatkiem, który nieco przełamuje tę klasyczną konwencję. Takie mrugnięcie oczkiem ;). Jak to dobrze, że możemy sobie uszyć to, co nas zainspirowało :).
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dzięki za przemiły komentarz, cieszę się że Ci się podoba. A Twoje określenie "mrugnięcie oczkiem" zapamiętam, uwielbiam takie językowe smaczki :-). Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  7. Pięknie wyglądasz ;) Butki dodają smaczku ;) Idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Madziu :-), butki są dość specyficzne i od razu przepadłam kiedy je ujrzałam na stronie internetowej :-).

      Usuń
  8. Bardzo lubię takie proste sukienki, twoja bardzo mi się podoba, i ma piękny mocny kolor idealny do twojej urody. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyznaję, mocne kolory lubię i dobrze się w nich czuję :-). Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Klasyczna, piękna sukienka w której świetnie wyglądasz :) Buciki ujmujące - jak z żurnala :) Możesz proszę napisać coś więcej o tkaninie ? Z opisu wynika, że super się nosi :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz. Podam Ci link do tego materiału (https://sklep.textilmar.pl/tkanina-karelia-c-477.html?osCsid=aep3bai89il1j41hb2d6ui8so2), mój to tkanina karelia chinese red. Jedynym jego minusem jest fakt, że w połowie to poliester. Ma jednak w składzie również wiskozę i elastan, więc myślę że nie jest źle. Jestem zadowolona z tego materiału i zastanawiam się czy nie uszyć sobie podobnej sukienki z tego materiału, tylko w innym kolorze. Szyłam z niego również spódnicę ołówkową dla siostry (odcień frappe late). Jest dość cienki i lejący. Do tej sukienki nie dodawałam podszewki (przeważnie wszywam podszewkę), chciałam by sukienka była cienka, zwiewna, typowo na lato. Materiał nie prześwituje, przynajmniej te dwa kolory które zamówiłam. Szyjąc spódnicę ołówkową dla siostry, dodałam elastyczną podszewkę, z racji tego że spódnica była dość obcisła, a podszewka jednak w takich spódnicach jest wskazana. Generalnie polecam ten materiał:-). Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za namiary i opinię, w tej sytuacji chyba się skuszę na ten materiał, gdyż nie jest łatwo znaleźć coś jednokolorowego, o niezłej jakości i do tego w przystępnej cenie. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Klasyczna sukienka, taka żeby zawiesić oko bo wygląda fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I w takich momentach zazdroszczę umiejętności szycia :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do rozpoczęcia nauki szycia :-), naprawdę warto :-))).

      Usuń
  12. Drobna poprawka; Bobbi Brown nigdy nie byla i nie jest kosmetyczka, jest z zawodu artystka od makijazu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za poprawkę. Muszę jednak napisać, że tworząc swój wpis opierałam się na materiale z artykułu Elle. Wyjaśnienie kim jest Bobbi Brown nie jest to moim osobistym zdaniem, tylko zacytowanym fragmentem. Ponadto przytoczę kolejny fragm artykułu, sam jego początek: cyt. : Moje pierwsze wspomnienie związane z makijażem: miałam kilka lat i przyglądałam się, jak moja mama nakłada cień do oczu i szminkę. Była tak szykowna, że chyba wtedy postanowiłam, że będę makijażystką - opowiada Bobbi Brown...". Bobbi z pewnością jest artystką od makijażu, myślę jednak, że może jednocześnie być makijażystką lub nią była :-). Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Moze jak najbardziej byc makijazystka, to chyba NAWET bardziej trafne okreslenie w przelozeniu na jezyk polski. Ja zasugerowalam sie wersja angelska I postanowilam ja przetlumaczyc doslownie. Bobbi studiowala makijaz teatralny. Spotkalam sie z Jej historia kilka lat temu w USA I jest to dla Mnie jedna z najbardziej fascynujacych historii, ze rzeczywiscie mozna I jest to możliwe!, aby w zyciu robic to, co sie Lubi! Realizowac pasje, a nie marnowac je na gonitwe za zwiazaniem konca z koncem.
      😉

      Usuń
    3. Moze jak najbardziej byc makijazystka, to chyba NAWET bardziej trafne okreslenie w przelozeniu na jezyk polski. Ja zasugerowalam sie wersja angelska I postanowilam ja przetlumaczyc doslownie. Bobbi studiowala makijaz teatralny. Spotkalam sie z Jej historia kilka lat temu w USA I jest to dla Mnie jedna z najbardziej fascynujacych historii, ze rzeczywiscie mozna I jest to możliwe!, aby w zyciu robic to, co sie Lubi! Realizowac pasje, a nie marnowac je na gonitwe za zwiazaniem konca z koncem.
      😉

      Usuń
    4. Jesteś zdecydowanie bardziej zorientowana w temacie Bobbi Brown i jej historii :-), miłe to, a dla mnie to nowa wiedza, dziękuję. A co do realizowania swoich pasji - to jestem zdecydowanie na tak, jeśli można połączyć to z zarabianiem pieniędzy to już w ogóle bajka :-). Kiedyś usłyszałam (lub przeczytałam) coś w stylu: Żyj z pasji a nie przepracujesz ani jednego dnia. Coś w tym jest :-).

      Usuń

Odpowiedz