niedziela, 5 czerwca 2016

Sukienka z muzyczną inspiracją


Uwielbiam korzystać w gotowych wykrojów, np. Burdy, co zapewne już zauważyliście. Równie mocno jednak lubię dać się ponieść swojej wyobraźni i stworzyć projekt w głowie, a potem przenieść go na materiał. Tak było właśnie z tą sukienką. Niby jest prosta, klasyczna, ale mały dodatek na plecach nico urozmaica wspomnianą prostotę. 

Sukienkę uszyłam będąc w ciąży, ok. rok temu:-). Biorąc pod uwagę, że miałam już wtedy spory brzuszek i tworzyłam na bazie swoich przedciążowych kształtów, muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektu. Sukienka przeleżała sobie grzecznie w krawcowni czekając na:
A) okres wiosenno-letni,
B) mój powrót wagowy sprzed ciąży.

Obydwa fakty A i B zadziały się, więc dzisiaj mogę zaprezentować Wam swój uszytek z lekko artystycznym akcentem. Artystycznym, bo zainspirowanym piosenką:-). Ale o tym za chwilę.

Musicie mi wybaczyć, ale nie pamiętam dokładnej nazwy materiału. Kupiłam go dawno temu w sklepie stacjonarnym. Myślę , że jest to delikatna bawełna z domieszką lycry. Sukienka posiada również wiskozową podszewkę (bez lycry). Z boku (tuż pod pachą) wszyty jest kryty zamek. Z przodu sukienka posiada trzy zakładki tuż przy dekolcie. Na plecach postanowiłam zrobić głębszy dekolt, co bardzo lubię we wszelkiego rodzaju sukienkach. Ponadto dodałam aplikację, która przypomina mi ...skrzydła. Element ten wycięłam z ubrania zakupionego w sh. Tak mi się spodobał, że postanowiłam użyć go w mojej nowej sukience. 

Przyznam, że wszywając go, cały czas w głowie miałam utwór mojej ulubionej Artystki Justyny Steczkowskiej pt."Leć":-). Z wielka radością słuchałam m.in. tej piosenki na żywo podczas jej ubiegłorocznego koncertu w Toruniu. Niezapomniane przeżycie:-).  

Wracając na ziemię, dodam tylko, że bardzo dobrze czuję się w bieli i już niedługo zaprezentuję Wam kolejną białą sukienkę, która również ma swoją małą, ciekawą historię:-).

A teraz pozostawiam Was ze zdjęciami. Mam nadzieję, że moja nowa/stara sukienka przypadnie Wam do gustu. Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję, że odwiedzacie to miejsce.


























Fot. mąż, siostra Ewelina