wtorek, 3 kwietnia 2018

Szary płaszcz

Popełniłam płaszcz z podszewką. I tak jak płaszcz już szyłam, nawet dokładnie ten sam model który prezentuję Wam dzisiaj (umieściłam go w tym wpisie), tak podszewki w płaszczu jeszcze nie wszywałam :-). 

Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłam uszyć mojej siostrze płaszcz w prezencie urodzinowym. Moja beżowa wersja bardzo jej się spodobała, więc pomyślałam, że zrobię jej niespodziankę. Jako, że w moim płaszczu brakowało mi podszewki (Burda w tym modelu jej nie przewidziała), pomyślałam, że tym razem się o nią pokuszę. Wszystko szło w miarę gładko, do momentu kiedy przyszło do podszycia podszewki do dołu płaszcza . Okazało się, że nie wiedzieć czemu skroiłam za mało podszewki  - zarówno po szerokości jak i po długości. Moja mina - bezcenna. Przyznam, że byłam tak zła, że musiałam przerwać szycie i pomyśleć co z tym fantem zrobić. Problem rozwiązałam w jedyny możliwy dla mnie sposób - podłożyłam podszewkę, która stanowi odrębną część, nie przyszytą do dołu płaszcza, a sam płaszcz delikatnie skróciłam, co akurat nie stanowiło dużego problemu. Reszta poszła już w miarę gładko. 

Moja siostra jest bardzo zadowolona z prezentu, co baaardzo mnie ucieszyło. Uwielbiam sprawiać bliskim takie prezenty. Przyznam, że mi płaszcz również bardzo się podoba. Jest prosty, minimalistyczny, klasyczny, wygodny, czyli to co uwielbiam. Moje jedyne niezadowolenie wynika z błędu dotyczącego samej podszewki.

To była jednak moja pierwsza próba wszywania podszewki do płaszcza. Nie wszystko poszło po mojej myśli, ale praktyka czyni mistrza. Wierzę, że podczas kolejnych podejść w tym temacie będzie lepiej. Mam już plany na kolejne dwa płaszcze z podszewką, zatem plany są, chęci są, energia jest, więc mam nadzieję, że wróży to tylko sukces :-).

Podczas tego podszewkowego eksperymentu nauczyłam się jeszcze czegoś - że nie można się poddawać i trzeba umieć radzić sobie z kryzysami. W momencie kiedy odkryłam, że szerokość  i długość podszewki jest inna niż szerokość i długość materiału wierzchniego ogarnęła mnie złość i  zrezygnowanie. Dawno nie byłam tak rozżalona, ponieważ bardzo mi zależało aby wszystko wyszło idealnie. Jednak słowa otuchy bliskich i przemyślenie tematu, zmotywowanie się spowodowało, że siły wróciły i pozytywne nastawienie również :-).

A na sam koniec kilka szczegółów szyciowych:
  • Płaszcz uszyłam na bazie wykroju z Burdy Szycie krok po kroku 2/2015- Płaszcz 4D.
  • Materiał wierzchni to flausz wiskozowy który zakupiłam w Textilmarze, podszewka - wiskozowa, bez lycry.
  • Z racji mojego błędu, podszewkę na dole podwinęłam, a dół płaszcza podłożyłam ręcznie.
  • Po przymiarce okazało się że rękawy są jednak umieszczone zbyt szeroko, więc musiałam je wszyć nieco głębiej.

To na dzisiaj tyle. Umieszczam małą sesję zdjęciową poniżej, byście same/sami mogły/mogli ocenić efekt:-). 



















Fot. Mąż