poniedziałek, 7 grudnia 2015

Pierwszy rok blogowania za mną:-)

Dzisiaj mija dokładnie rok istnienia mojego bloga:-).
Trochę zmieniło się w moim życiu od zeszłego grudnia.

Poniżej z okazji okrągłej rocznicy dzielę się z Wami kilkoma refleksjami:-).

Przede wszystkim, ku mojej radości, ponownie zostałam Mamą:-), co w dużym stopniu wpływa obecnie na to ile i kiedy szyję:-).
Zmiany zauważyłam też w swoim podejściu do szycia. Jeszcze dwa lata temu nie sądziłam, że uda mi się uszyć coś bardziej skomplikowanego typu sukienka z podszewką czy marynarka. A jednak udało się. Zdaję sobie sprawę, że przede mną jeszcze duuuuużo nauki, ale fakt ten tylko i wyłącznie dopinguje mnie.

Mam to szczęście, że otaczają mnie osoby, które wiele razy mnie motywowały, inspirowały i pomagały merytorycznie.
W tym miejscu szczególnie chciałabym podziękować Pani Teresie. To osoba, która udzielała mi korepetycji z szycia, była i jest dla mnie wsparciem, ilekroć w mojej głowie pojawia się jakaś szyciowa rozterka. Zupełnie bezinteresownie poświęciła mi swój czas i podzieliła się ze mną swoim szyciowym doświadczeniem. Nasze spotkania wspominam bardzo miło. Pani Tereso - dziękuję:-).

Odkąd szyję i prowadzę bloga, mój gust, moje ubraniowe preferencje wykrystalizowały się dość mocno i teraz wiem, w czym najlepiej czuję się. Myślę, że po roku mojego blogowania trochę uważniej podchodzę do szytych ubrań. Dokładniej dobieram materiały, każdy wykrój analizuję i obmyślam kwestię przypasowania danej rzeczy do innych elementów mojej garderoby. Fakty te cieszą mnie, bo odbieram to jako rozwój. Oczywiście nadal popełniam gafy, robię błędy, ale na nich też uczę się, a to istotne.

Cieszy mnie fakt, że ubrania szyte przez siebie noszę z wielką chęcią. Być może posiadają wady, błędy, ale są "takie moje". Jakkolwiek szycie traktuję tylko i wyłącznie jako moje hobby, to mam też swoje małe szyciowe cele i marzenia. Z pewnością chciałabym dalej rozwijać się w tym kierunku, zdobywać cenne doświadczenie, więcej tworzyć ze swojej wyobraźni  i doczekać się overlocka:-).

Nie byłabym sobą, gdybym nie nawiązała do rzeczy, którą prezentuję Wam w tym wpisie. Sukienka, którą przedstawiam na poniższych zdjęciach, pierwotnie miała być modelem z Burdy (9/2012, Sukienka 109). Uszyłam ją według tego wykroju. Pierwszy raz szyłam sukienkę o kroju, w którym dół zbliżony jest do litery A. Nigdy nie pałałam miłością do takiego rodzaju spódnic, ale chciałam spróbować i przetestować. Kiedy uszyłam sukienkę, okazało się że nie czuję się w niej dobrze, że krój dołu sukienki zupełnie mi nie odpowiada. Postanowiłam zatem skrócić ją i dodałam do niej falbanę. W tej wersji czuję się rewelacyjnie.

Materiał który wybrałam na ten cel zakupiłam już jakiś czas temu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co z niego powstanie. To dzianina lacosta o splocie podobnym do tego, który wykorzystuje  się  do szycia koszulek polo. Jego minusem jest to, że gniecie się dość mocno, o czym nie wiedziałam, zakupując materiał. Pomijając ten fakt, sukienkę noszę z przyjemnością.
Reasumując: Myślę, że z chęcią powielę sukienkę w identycznej wersji, dobierając tym razem inny materiał, grubszy i z pewnością doszyję podszewkę. W takiej wersji z pewnością trafi ona do mojej bazy ulubionych sukienek:-). O mojej bazie sukienkowej z pewnością jeszcze napiszę.
Po uszyciu tej sukienki wyciągnęłam kolejną szyciową naukę - najlepiej wybierając daną tkaninę znać jej dokładne przeznaczenie, wtedy łatwiej o właściwy dobór.

Na zdjęciach sukienkę prezentuję w towarzystwie granatowej marynarki i szarego szala. Myślę, że fajnie to ze sobą współgra.

Na samym końcu dziękuję Wam  za to, że odwiedzacie to miejsce, komentujecie. To dodatkowo napędza i dodaje energii do dalszego szycia, pisania i tworzenia.
Pozdrawiam Was ciepło.


































Fot. Mój kochany, cierpliwy Mąż

wtorek, 24 listopada 2015

Kardigan

Kardigan (Model Angie) to uszytek, który widziałam wiele razy na blogach osób które szyją. Polubiłam go od razu, ale dopiero niedawno postanowiłam przejść od zamiaru do czynu, czyli do uszycia go:-).

Powstał na bazie wykroju Burdy (Szkoła szycia, cz. 2, 1/2015) i z tego co pamiętam, widziałam go już w dwóch numerach tego pisma. Spodobał mi się jego fason i to, że wybierając odpowiedni dla siebie materiał, będzie pasować do wielu moich zestawów. 

Wybrałam dzianinę wełnianą w kolorze jasnego beżu/ecru. Uwielbiam ten kolor za jego subtelność, delikatność i to, że można go zgrać z wieloma innymi barwami. Jedynym minusem jest to, że dzianina ta lekko kłuje, ale całe szczęście nie jest to bardzo uciążliwe. Warto dodać, że kardigan wyszedł dość duży, mimo, że wybrałam rozmiar 36:-). Proponuję zatem osobom szyjącym wziąć to pod uwagę:-).

Mam w planach powielenie tego modelu w wersji szarej, ponieważ nosi się go naprawdę fajnie. Jest bardzo wygodny i uniwersalny, można zestawiać go w różnych wariacjach. Myślę, że nadaje się zarówno jako ciepły otulacz na jesień/zimę oraz na wiosnę/lato jako delikatne okrycie wierzchnie. 
Dzisiaj przedstawiam Wam go w klimacie wiosenno-letnim, tak na przekór panującej aurze:-).

Autorką poniższych zdjęć jest żona mojego kuzyna, Malwina Kołodziejczak. Dziękuję jej za poświęcony mi czas:-) i pracę w tzw. trudnych warunkach, czyt. pochmurna pogoda, totalny brak słońca.

Poniżej przedstawiam  Wam moją interpretację. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.




















Fot. Malwina Kołodziejczak

niedziela, 25 października 2015

Jesiennie i spacerowo

Zapraszam Was dziś na wpis, w którym główną rolę gra mój świeżo uszyty płaszczyk. 

Gdy tylko zobaczyłam okładkę Burdy Szycie krok po kroku (2/2015) na której modelka ma na sobie granatowy płaszcz (Płaszcz bez zapięcia 4D), wiedziałam, że taki sobie uszyję:-). Bardzo spodobała mi się jego prostota. Zmieniłam nieco długość, ponieważ oryginał był dla mnie nieco zbyt krótki.

Wybrałam na ten cel flausz wiskozowy w kolorze beżowym, zakupiony w sklepie internetowym. Płaszcz bardzo przypadł mi do gustu i z chęcią uszyję sobie za jakiś czas identyczny w kolorze granatowym. Myślę, że tym razem  wybiorę na ten cel wełnę.

Płaszczyk jest łatwy w uszyciu, nie posiada żadnego zapięcia  i jedyne czego mi w nim brakuje to podszewka. Mimo jej braku, jest ciepły i rewelacyjnie sprawdził się na dzisiejszym spacerku z moją Rodzinką.  

Pierwszy raz odkąd założyłam bloga, udało mi się zrobić małą sesję w plenerze:-). Była dość spontaniczna, wokół biegał mój Synek, w wózku spała smacznie Córcia, a Mąż dzielnie pełnił funkcję mojego Fotografa:-).

Miłego oglądania.

Zapraszam Was również do polubienia mojego profilu na Facebooku.



































niedziela, 27 września 2015

Ekspresowo w grafitowym zestawie

Dzisiejsza sesja powstała ekspresowo. Niedaleko biegał mój aktywny trzylatek, a córcia czuwała sobie smacznie między drzemkami. Czasu miałam niewiele:-).

To co Wam prezentuję powstało również ekspresowo. Grafitową spódniczkę z bluzką uszyłam z dzianiny lacosta, która wyglądem przypomina materiał z którego szyje się koszulki polo.
Tkaninę zakupiłam w sklepie internetowym. Była w promocji, więc w moje posiadanie weszła również lacosta w kolorze granatowym oraz czerwonym. Biorąc pod uwagę wspomnianą promocję, komplecik powstał za niecałe 10 zł:-).

Tym razem szyłam bez wykroju, bazując na własnej wyobraźni i swoich wymiarach:-). Jest wygodnie, trochę na luzie i kobieco.

Zestaw ten można spokojnie połączyć z trampkami i stworzyć bardziej sportową jego wersję. Jako że ostatnio szpilki noszę od święta, baaardzo chętnie w nie na chwilkę wskoczyłam.

Do zrobienia tych zdjęć nie zniechęciła mnie ani nocka z migreną, ani mała ilość snu, z racji częstych pobudek serwowanych mi przez córcię:-).






















A na sam koniec pochwalę się Wam moim zdjęciem, które ukazało się w październikowej Burdzie. Fajna niespodzianka, która umiliła mi piątkowy poranek i sprawiła, że pyszczek uśmiechał mi się non stop:-). 
I tym pozytywnym akcentem kończę, życząc Wam jednocześnie miłego tygodnia i słonecznych dni.





Zdjęcia: Ja, Mąż.