czwartek, 29 grudnia 2016

Czarna bluzeczka z koronką

Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że mijają dwa lata istnienia mojego bloga:-).

Czas leci szybko, mam wrażenie, że niedawno pisałam pierwszy post, a tu proszę...powstało ich 40. Być może nie jest to ogromna ilość, ale zakładając  bloga z góry wiedziałam, że nie będę w stanie tworzyć postów bardzo często, że będę pisać, jeśli będzie o czym i w zgodzie z samą sobą, bez presji. Póki co - udaje się:-). Szycie to moja pasja, więc pozwalam sobie na szyciowe slow:-). Choć nie ukrywam, apetyt rośnie w miarę jedzenia i chciałabym uszyć wiele sukienek, spódnic itp., ale...na wszystko przyjdzie czas.

Niezmienne jest to, że szycie sprawia mi nadal ogromną frajdę i naprawdę uwielbiam to robić. Coraz mniej kupuję ubrań w sklepie, coraz więcej pomysłów na uszycie pojawia się w mojej głowie. Widzę, że wiele się nauczyłam, ale mam też świadomość że duuużo nauki przede mną. To bardzo dopingujące.

Cieszy mnie również fakt, że dzięki stworzeniu swojego miejsca w blogowym świecie, poznałam wiele fantastycznych blogów i ich autorów/autorki. Stanowią dla mnie niewyczerpane źródło radości i inspiracji.

W tym miejscu pięknie dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają to miejsce, komentują, zostawiają po sobie ślad i że po prostu są. I dziękuję mojemu kochanemu Mężowi, który zawsze chętnie i bez narzekania pstryka mi fotki:-).

Ok, koniec podsumowań, wracamy do tego co zwykle, czyli omówienia dzisiejszej szyciowej propozycji.

Ten post miał pojawić się wcześniej, ale niestety, grudzień upłynął mi pod znakiem notorycznych przeziębień moich dzieci, więc na blogowanie nie było zbytnio czasu. Zdążyłam uszyć to co dzisiaj prezentuję, trzy fartuszki które sprezentowałam siostrom i mamie pod choinkę (post fartuszkowy z pewnością powstanie:-)), spódniczkę dla mamy i koleżanki i zacząć szyć sukienkę.

Dzisiejszy wpis poświęcam czarnej bluzeczce.

I tutaj po pierwsze dziękuję Gosi, przyjaciółce mojej siostry, która niedawno przekazała na moje ręce kawałek czarnego materiału. Myślałam co by z niego uszyć i padło na bluzkę...Bazowałam na Burdzie (Bluzka 127, Burda 2/2015).
W związku z tym, że zabrakło mi dosłownie odrobinę materiału, wykrój mocno zmodyfikowałam i postanowiłam dać pole do działania swojej kreatywności:-). To był bardzo twórczy i przyjemny proces.
Właściwie zostało niewiele z pierwotnego wykroju. Nie będę tego szczegółowo opisywać, bo nawet nie jestem w stanie teraz odtworzyć ilości zmian. Można uznać, że bluzeczka to połączenie wykroju Burdy i mojej inwencji twórczej. 

Zależało mi na tym, by przód był dość krótki (krótszy niż tył) i łukowaty oraz by całość ładnie eksponowała atuty spódnicy ołówkowej. W sumie z takim założeniem szyłam bluzeczkę  - ma pięknie współgrać ze spódnicą ołówkową. I muszę przyznać, że jestem zadowolona. Jako, że uwielbiam italian chic, postanowiłam połączyć czerń z koronką. Ta ostatnio bardzo chodzi mi po głowie i już planuję kolejną rzecz  z jej udziałem.
Bluzeczka moim zdaniem fajnie komponuje się z czarną i czerwoną ołówkową spódnicą. Sami oceńcie:-).

Tym razem pominę szczegóły szyciowe, dodam tylko, że dekolt i ramiona obszyłam zakupioną wcześniej czarną pliską. Dół wykończyłam koronką. Z tyłu wszyłam zamek kryty. Nie znam nazwy materiału, ale w mojej ocenie może być to wiskoza. Jest bardzo przyjemny w dotyku.

Bluzeczka zaliczyła nie tylko sesję na bloga, ale również wigilię firmową mojej siostry. Poniżej dzielę się z Wami zdjęciami. Dajcie znać czy mój pomysł przypadł Wam do gustu.

Zdjęcia wyszły dosyć ciemne, ale niestety, słońca na moim niebie ostatnio jak na lekarstwo i gdybym miała akurat trafić z sesją na słoneczny moment, wpis mógłby powstać w przyszłym roku:-).

Życzę Wam szampańskiego Sylwestra, a w Nowym Roku wszystkiego co najlepsze, aby obfitował w zdrowie i wiele radosnych, pięknych, inspirujących chwil.

Do zobaczenia w Nowym Roku:-).

















Fot. Mąż

Moja Siostra tuż przed wigilią firmową:


Fot. Ja