niedziela, 28 maja 2017

Za co cenię prostotę w ubiorze i mój zestaw black&red&white

Uwielbiam prostotę i minimalizm w ubiorze. Mam nadzieję, że moje dotychczasowe wpisy i prezentowane uszytki są tego potwierdzeniem. Bardzo lubię różnorodność stylów, ale na kimś :-). Obserwowanie u innych stylizacji w klimacie np. boho, retro, french chic sprawia mi przyjemność. Na sobie preferuję minimalizm i prostotę. Mogłabym dopisać też klasykę, jednak dla każdego oznacza ona co innego. Dla mnie są to np. spódnica ołówkowa, trench, spodnie cygaretki, dopasowana lub lekko oversizowa sukienka, dopasowane sweterki, marynarki, szpilki, baleriny, jeansy, proste bluzki i koszulki.

Pomyślałam, że oprócz zaprezentowania tego, co ostatnio uszyłam, napiszę za co cenię minimalizm i prostotę w ubiorze.

A więc do dzieła. Zaznaczam, to będzie mocno subiektywna lista :-).

1. Minimalizm i prostota oszczędzają czas. To dość praktyczne ujęcie. Rzeczy proste, nieudziwnione można szybko i łatwo ze sobą połączyć. Nie musimy godzinami ślęczeć przy szafie i załamywać rąk mówiąc: nic mi tutaj do siebie nie pasuje:-).

2. Prostota jest ponadczasowa. Po prostu. Za 10, 20, 50 lat myślę, że nadal się obroni.

3. Uwalnia od gonitwy za trendami. To nie tak, że nie lubię trendów. Przyznaję jednak, że kiedy słyszę lub czytam, że muszę, absolutnie muszę mieć poszarpane, przykrótkie jeansy, ponieważ jest to must have tego sezonu - robię się ciut nerwowa:-). Pomijam kwestię, że mogę wyglądać w tym fatalnie, ale może po prostu nie podobają mi się takie spodnie. Jestem zwolenniczką posiadania własnego stylu (obojętnie, czy jest to boho, retro, styl girl next door, italian chic), bądź mieszania ich, a nie ślepego podążania za tym, co aktualnie na topie.

4. Minimalizm i prostota dają pole do działania dodatkom. Jeśli uznamy, że naszej stylizacji czegoś brakuje, chcemy ją podrasować, prosty, minimalistyczny styl daje tutaj duże pole do popisu. Pozwala też zapobiec nudzie, jeśli taką odczuwamy. Właśnie szyję czerwoną, prostą, letnią sukienkę. Obmyśliłam już jak podrasować ją dodatkami. Mam nadzieję, że udami się tym podzielić z Wami w jednym z kolejnych wpisów.

5. Ostatnia myśl jest najbardziej subiektywna i chyba mi najbliższa. Mam wrażenie, że minimalizm, prostota są wyraziste, konkretne, stanowią tło, które pięknie podkreśla naszą osobę.

Podałam pięć powodów, ale podejrzewam, że gdybym pomyślała dłużej, wpadłyby mi do głowy kolejne.

To moje osobiste odczucia i zdaję sobie sprawę, że nie każdy się ze mną zgodzi i jest to jak najbardziej ok:-).

Potwierdzeniem moich upodobań będzie poniższa propozycja: biała ołówkowa spódnica, którą uszyłam niedawno, w połączeniu z czarną bluzeczką i czerwonymi sandałkami na szpilce (plus czerwone usta, czarne okulary i drobne, srebrne kolczyki:-)). 
Ten fason spódnicy chyba nigdy mi się nie znudzi. Biorąc pod uwagę, że to już kolejne wcielenie modelu Burdy (Burda Klasyka 2/2013, Spódnica 0004), pominę szczegóły szyciowe. Dodam tylko, że spódnica tradycyjnie posiada podszewkę  (z lycrą), a materiał jaki wybrałam do jej uszycia to pokazywana tu już kilka razy Zara (Tkanina matowa wiskoza biała, z lycrą) z Textilmaru. Jedynym elementem, który mi trochę nie wyszedł to zapięcie nad zamkiem. Przez to, że użyłam zatrzasku i sam materiał jest dość mięsisty, zapięcie trochę odstaje.

To na dzisiaj tyle. Napiszcie w komentarzach jeśli macie ochotę, jaki styl w ubiorze preferujecie i czy moja biała, letnia spódnica spodobała Wam się :-).

Na samym końcu dzielę się z Wami moją małą radością, moja kwiecista sukienka z poprzedniego wpisu znalazła się w najnowszej Burdzie :-). Taki rzeczy cieszą i dodają energii do dalszej nauki i pracy.

Pozdrawiam słonecznie.



















Fot. Mój niezmiennie cierpliwy Mąż :-)



Fot. Ja :-)

środa, 3 maja 2017

Kwiecista sukienka

Nie wiem który już raz uszyłam sukienkę na bazie tego wykroju :-), ale to chyba najbardziej eksploatowany przeze mnie model:-). Mam na myśli sukienkę 121 z Burdy 1/2014. Ostatni  raz prezentowałam ją Tutaj.

Popełniłam ją kolejny raz, tym razem w wersji wiosennej, kwiecistej :-). Pozwólcie zatem, że tym razem nie będę się rozpisywać.

Tradycyjnie dzielę się kilkoma szczegółami szyciowymi:
  • Sukienka powstała na bazie wykroju z Burdy (model 121, Burda 1/2014).
  • Skróciłam ją i nie dodawałam kieszeni w okolicy bioder.
  • Materiał z którego uszyłam sukienkę to Satyna z lycrą spring flowers navy (z Textilmaru), jest bardzo przyjemny w dotyku, przypomina jedwab (widzicie, nawet w nazwie materiału jest wiosna :-))).
  • Nie wszywałam podszewki, chciałam by sukienka była cienka i zwiewna.
  • Dekolt obszyłam taśmą ze skosu.
  • Zamiast zamka krytego, dodałam z tyłu mały guziczek z pętelką. Pierwszy raz tworzyłam pętelkę i chyba coś mi poszło nie tak, ponieważ skręca się i ciężko mi samodzielnie zapiąć sukienkę :-).

Bardzo dobrze czuję się w tej sukience i przyznam, że już nie mogę doczekać się, kiedy założę do niej latem sandałki na szpilce w kolorze pudrowego różu :-). A póki co, ciepła wiosno przybywaj :-).

Dajcie znać czy moja kwiatowo-wiosenna sukienka przypadła Wam do gustu :-). Pozdrawiam i życzę sobie i Wam by wreszcie zawitało do nas ciepło i słońce.

Miało  być krótko i zwięźle, a wyszło jak zawsze  :-). 





















Fot. Mąż