czwartek, 21 maja 2015

Moja pierwsza marynarka

Jakiś czas temu zapragnęłam granatowej marynarki. Klasycznej, pasującej do wielu zestawów, bez jakichkolwiek wzorów, printów etc. Moje życzenie spełniło się podwójnie. Najpierw wykorzystałam kupon upominkowo-urodzinowy od Siostry (dziękuję Kasiu:-)) i zakupiłam w Zarze piękną, granatową marynarkę, z ciekawie uformowanymi poduszkami na ramionach. A potem uszyłam sama marynarkę, z wykroju Burdy (Żakiet 106A, Burda 8/2013).

Pamiętam, że model ten od razu wpadł mi w oko, jak tylko zakupiłam Burdę. Długo nie czułam się na siłach by ją uszyć, aż  w końcu zaryzykowałam. Cieszę się z tego bardzo. Efekt mojej pracy nie jest idealny, posiada swoje mankamenty, ale jak na pierwszą marynarkę z podszewką, jestem zadowolona. Jak do tej pory to chyba najtrudniejsza rzecz jaką udało mi się uszyć. W planach mam uszycie płaszcza, więc trzymajcie kciuki, aby starczyło mi cierpliwości i sił. Z tym ostatnim pewnie będzie ciężko, ponieważ moja zaawansowana ciąża jest już coraz bardziej odczuwalna. Zwolniłam tempo i szyję zdecydowanie mniej niż rok temu. Płaszcz będzie pewnie szyty partiami, ale mam nadzieję, że pojawi się tutaj kiedyś:-).
Wracając do tematu marynarki, lubię w niej to, że kiedy jest zapięta, podkreślona jest talia. Kiedy ją rozpinam, całość jest bardziej na luzie.

Część z Was już wie, że mam ogromną słabość do granatu. Kolor ten moim zdaniem ma  w sobie niesamowitą szlachetność i klasę. Ponadto pasuje do wielu innych kolorów. Na uszycie marynarki wybrałam tkaniny ze sklepu internetowego: bawełnę satynową z domieszką lycry oraz podszewkę z wiskozy.

Na zdjęciach marynarkę zestawiłam z białą sukienką (nie uszyłam jej:-)), by móc zaprezentować ją w pełnej okazałości:-). Żeby nie było tak bezosobowo, ja też załapałam się na kilka zdjęć:-). Dzisiaj umieściłam ich więcej niż zwykle, ale wybaczcie, nie mogłam się zdecydować. 
Warto dodać, że w rzeczywistości marynarka jest bardziej matowa. Na zdjęciach widać połysk, natomiast materiał na żywo jest zdecydowanie mniej połyskliwy.

Rozpisałam się dziś dość mocno, zatem kończę powoli, zostawiając Was ze zdjęciami autorstwa mojej przyjaciółki Ani Ostrowskiej (Aniu - dziękuję:-)).

Miłego oglądania, pozdrawiam.































niedziela, 17 maja 2015

Kolejny spontaniczny wpis, z moją Siostrą w roli głównej

Jakiś czas temu pisałam we wpisie "Granatowa sukienka i jej nowe przeznaczenie" (http://kobiecymkrokiemprzezzycie.blogspot.com/2015/02/granatowa-sukienka-i-jej-nowe.html), że lubię szyć ten sam model danej rzeczy, jeśli przypadnie mi do gustu. W związku z tym przedstawiam Wam kolejne wcielenie mojej granatowej sukienki, szytej z wykroju Burdy (nr 121, Burda 1/2014). 

Tym razem w kolorze różowym, uszyta dla mojej młodszej Siostry, Eweliny:-). To właśnie ona jest dziś bohaterką tego wpisu:-), za co bardzo jej dziękuję. Sukienkę uszyłam w trzech wersjach: różowej, granatowej oraz grafitowej. Powędrowały jakiś czas temu do moich dwóch młodszych Sióstr oraz Mamy. Bardzo lubię szyć dla bliskich mi osób, a jeszcze bardziej lubię, kiedy noszenie danej rzeczy sprawia im przyjemność.

Nie pamiętam dokładnie jak nazywa się tkanina, ale z pewnością zawiera wiskozę i odrobinę lycry. Sukienka posiada dwie kieszonki na wysokości bioder oraz zamek kryty, ułatwiający zakładanie.

Autorką zdjęć tym razem jestem ja. W związku z tym, że była to bardzo spontaniczna sesja, spontanicznie przeszkadzało mi oświetlenie w mojej kuchni, czyli kapryśne ostatnio słońce. Zdjęcia nie do końca oddają intensywność koloru sukienki, ale uwierzcie mi na słowo - jest to bardzo żywy róż:-). I z tym zapewnieniem Was zostawiam, jednocześnie zapraszając do oglądania. Pozdrawiam ciepło, bezwietrznie, na przekór aurze za oknem.









Fot. Ja:-).