poniedziałek, 22 czerwca 2015

Spódnica ołówkowa i moje odkrycie miesiąca:-).

Tym razem popełniłam ołówkową spódnicę, na bazie wykroju z Burdy (Burda Klasyka 2/2013, Spódnica 0004). Spódniczka jest bardzo prosta, w kolorze granatowym. Zależało mi na takim klasyku, ponieważ pasuje do wielu rzeczy i zdecydowanie brakowało go w mojej szafie. Myślę, że jeszcze uszyję sobie ten model, tylko w innych kolorach.

Materiał jaki wybrałam to wełna kostiumowa, który zakupiłam w sklepie internetowym.
Przyznam, że szyjąc podszewkę i rozporek kilka razy podnosiło mi się ciśnienie. Niby proste rzeczy, a jednak niektóre opisy w Burdzie wydawały mi się na tyle zawiłe, że wolałam zdać się na swoją intuicję. Z pewnością popełniłam jakieś błędy, ale na błędach człowiek się uczy. Mam nadzieję, że następnym razem pójdzie lepiej. Nie do końca jestem zadowolona z tego, jak spódniczka układa się z tyłu. Nie wiem czy to wina tego, że jest na manekinie, czy muszę coś w niej poprawić. Stwierdziłam, że poczekam aż sama ją przymierzę na sobie i wtedy naniosę ewentualne poprawki.

Zdaję sobie sprawę, że mój uszytek na zdjęciach wygląda bardzo "statecznie", być może troszkę sztywno. Uwierzcie mi jednak, że trudno jest na manekinie zgrać uszytą rzecz z czymś innym by tworzyło to zestaw idealny. Zdecydowanie bardziej wolałabym ją przedstawić Wam na sobie. Moje obecne gabaryty uniemożliwiają jednak takowy zabieg, stąd proszę Was jeszcze o trochę cierpliwości. Mam nadzieję, że to już jeden z ostatnich wpisów, kiedy to manekin wyręcza mnie w pozowaniu:-).

Na koniec podzielę się z Wami swoim dzisiejszym odkryciem:-). Zachęcona pochlebnymi opiniami papieru do pieczenia z Lidla na innych blogach, który podobno rewelacyjnie spisuje się w roli papieru do sporządzania wykrojów, zakupiłam go sobie kilka dni temu. Dzisiaj pierwszy raz go użyłam i przyznam, że jestem zachwycona. Wiem, że to może nieco dziwne, zachwycać się czymś tak prozaicznym, ale w momencie kiedy używałam do tej pory papieru zdecydowanie grubszego, mniej przezroczystego, mój nowy zakup nazywam "zakupem miesiąca". Jeśli ktoś z Was szyje i poszukuje dobrego, przezroczystego papieru do wykrojów, polecam z czystym sercem. Ja odrysowuję na nim ołówkiem, z długopisem może być problem. Dla mnie nie jest to jednak jakakolwiek wada.

I tym papierniczym odkryciem kończę, życząc Wam jak najwięcej słonecznych, ciepłych dni. 

Dziękuję za Wasze odwiedziny na blogu oraz miłe komentarze.

















Fot. Anna Ostrowska

piątek, 5 czerwca 2015

"Mała ecru"

Na moim blogu pojawiła się kiedyś "Mała czerwona". Dzisiaj przyszedł czas na "Małą ecru". 
Pisałam wielokrotnie o tym, że uwielbiam nosić sukienki i uwielbiam je szyć. To zdecydowanie mój ulubiony element garderoby. Jest dla mnie kwintesencją kobiecości, a w połączeniu ze szpilkami stanowi jak dla mnie zestaw idealny:-).

Materiał jaki wybrałam, zakupiłam w sh. Przypomina cienką żorżetę. Przyznaję, że początkowo zupełnie nie miałam pomysłu co z nim zrobić. Nauczona jednak wcześniejszymi doświadczeniami, schowałam go i czekałam, aż znajdzie swoje przeznaczenie. Wkrótce w mojej głowie zakiełkowała pewna prosta wizja:-). Bazowałam na wykroju, który stworzyłam sobie już wcześniej. A pomysł to już moja własna interpretacja prostoty:-).

Jedyne urozmaicenia jakie zastosowałam to: mały dekolt na plecach (bardzo lubię takie rozwiązanie) oraz koraliki na zabudowanym dekolcie z przodu, które wycięłam z nieużywanej już bluzki. Jednym słowem prawie pełny recykling. Prawie, bo nowe elementy to: materiał na podszewkę (wiskozowa) oraz zamek kryty.

Przyznaję, że oprócz bazowania na wykrojach Burdy, nieśmiało próbuję wymyślać sobie sama to, co chcę uszyć. Tworzenie czegoś w oparciu o własną wyobraźnię jest bardzo ekscytujące. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę miała okazję przedstawić Wam coś, co jest tylko i wyłącznie moim pomysłem. Nie będą to z pewnością projekty rodem z Project Runway, tylko propozycje tego co mi akurat w duszy gra:-). Swoją drogą - bardzo lubiłam oglądać ostatnią edycję tego programu i z każdym odcinkiem czułam coraz większą adrenalinę. Gratuluję zwycięzcy - Michałowi, który moim  zdaniem, stworzył genialną kolekcję.

Na koniec wyrażam nadzieję, że za jakiś czas, będę mogła pokazać Wam to co uszyłam na sobie. W tym momencie niezawodny jest jak zwykle mój manekin. I niezawodna jest moja kochana Ania, która uwieczniła na swoich zdjęciach moje szyciowe wymysły.

Miłego oglądania. Pozdrawiam Was ciepło.