piątek, 24 marca 2017

Mała czarna

Sukienka, którą dzisiaj prezentuję, powstała z trzech powodów:

1. Brakowało w mojej szafie małej czarnej, którą mogłabym wykorzystać na wiele okazji.
2. Jakiś czas temu znalazłam w Textilmarze materiał, który oczarował mnie jak tylko zobaczyłam go na zdjęciu. Po otrzymaniu przesyłki uczucie jeszcze bardziej się nasiliło :-).
3. Postanowiłam wziąć udział w zabawie karnawałowej Burdy dot. uszycia kreacji karnawałowej.

Połączyłam te trzy powody i tak oto powstała moja mała czarna.

Jakkolwiek w konkursie sukienka nie została wyróżniona, to bardzo cieszę się że ją uszyłam. Serdecznie gratuluję zwycięzcom, osobom wyróżnionym. Tutaj możecie zapoznać się z ich projektami.

Zdaję sobie sprawę, że z sukienki tej nie stworzę kolorowej stylizacji karnawałowej. Znacie mnie już jednak trochę i domyślacie się, że raczej nie uszyłabym na ten cel czegoś szalonego. Uwielbiam oglądać, podziwiać takie projekty u innych, u siebie jednak nadal, niezmiennie, cenię klasykę, minimalizm i prostotę. I wydaje mi się, że taka jest właśnie moja sukienka. 

Miałam okazję założyć ją kilka dni temu na swoje małe przyjęcie urodzinowe. Myślę, że wykorzystam ją również na inne okazje typu sylwester, koncert, przyjęcie, święta itp.

Poniższe zdjęcia powstały jakiś czas temu na potrzeby konkursu, stąd obok sukienki możecie dostrzec mały detal - maskę karnawałową :-).
Całość zamknęłam w trzech kolorach, w których bardzo dobrze się czuję: czarny, czerwony, srebrny.

A teraz pora na garść szczegółów szyciowych:
  • Sukienka powstała na bazie jednego z moich ulubionych wykrojów Burdy (Sukienka 122/ Burda 11/2012).
  • Uszyłam ją z materiału Tkanina ubraniowa Oscar black, zawiera subtelnie wplecioną srebrną nitkę, co bardzo mi się podoba.
  • Pominęłam rękawy.
  • Sukienkę dość mocno skróciłam ponieważ zależało mi by była lekko przed kolano.
  • O ile mnie pamięć nie myli, zwężałam wykrojony materiał (rozmiar 36) po bokach, by sukienka była bardziej dopasowana.
  • Sukienka zwiera czarną podszewkę z lycrą i kryty zamek z tyłu.
  • Zmieniłam kształt dekoltu z półokrągłego, dość zabudowanego, na głębszy, lekko w szpic.
Jeśli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o małej czarnej to gorąco zachęcam Was do lektury wpisu Agnieszki, autorki strony wczerni, która bardzo ciekawie opisała w jednym z ostatnich postów sukienkę koktajlową. Mała czarna zalicza się do tego rodzaju sukienek. Na stronie Agnieszki znajdziecie dużo cennej wiedzy dotyczącej wizerunku, sylwetki i stylu. Polecam Wam zajrzeć.

Napiszcie jeśli macie ochotę czy wy również macie w swojej szafie małą czarną. Dla mnie to klasyk w kobiecej garderobie. Coś czuję, że na jednym takim klasyku się nie skończy :-).

Dziękuję autorce zdjęć - Malwinie Kołodziejczak.


















Fot. Malwina Kołodziejczak

piątek, 17 marca 2017

Konkurs i urodziny

Dzisiaj nietypowo - konkursowo - urodzinowo. Nawet ładnie mi się zrymowało :-).

Kochani,

Po pierwsze: zgłosiłam swój blog do ogólnopolskiego konkursu: Szyciowy Blog Roku 2016 w kategorii Moda.

Zgłoszone blogi będą oceniane przez wybrane Jury. Ponadto, w wyniku głosowania internautów zostanie wybrany również Szyciowy Blog Roku 2016 według INTERNAUTÓW.

Jeśli to co robię podoba Wam się, kogokolwiek zainspirowałam do szycia czy też poszukiwania własnej pasji, to zachęcam do oddania głosu na mój blog.

Szczegóły i wszystkie zgłoszone blogi, na które można oddawać swój głos znajdują się tutaj.

Tutaj widnieje wizytówka mojego bloga na stronie konkursu.

Głosowanie zaczyna się dzisiaj, a kończy 24 marca br.

Tutaj znajdziecie Regulamin, punkt 3 dotyczy Głosowania Internautów. Osoby głosujące biorą udział w losowaniu nagród w postaci żelazek.

Po drugie: Dzisiaj mam swoje małe święto - 35 Urodziny.
Pomyślałam sobie, że tym razem nie będę pisać o nowym uszytku, tylko podzielę się faktami o mnie, dokładnie będzie to 35 faktów:-). Lubię czytać takie wpisy u innych blogerów, więc dzisiaj również i ja się skusiłam.

A więc zaczynamy:

1. Mój Synek Aleksander, zawdzięcza swoje imię Paullinie Simons i jej trylogii "Jeździec miedziany".

2. Panicznie boję się głębokiej wody. Umiem pływać, ale muszę mieć grunt pod stopami - tak, wiem, komicznie to brzmi :-).

3. Mam słabość do rosyjskich imion.

4. Uwielbiam pisać piórem.

5. Kocham tańczyć, kiedyś uczęszczałam na kurs tańca towarzyskiego i mam nadzieję, że jeszcze do tego wrócę.

6. Moja praca magisterska dotyczyła kobiet, a dokładnie Anny Kareniny i Isabel Archer z Portretu damy.

7. Jestem zachwycona serialem Suits (sukienki i spódnice ołówkowe w tym serialu to poezja).

8. Uwielbiam wszystko co związane z Audrey Hepburn i Paryżem.

9. Mój Mąż poprosił mnie o rękę na szczycie Wieży Eiffla.

10. Jestem wrażliwcem i tęskniuchem, łatwo się wzruszam.

11. Uwielbiam język polski. Studiowałam filologię polską i jakkolwiek nigdy nie byłam mistrzem pióra, to jednak nieustannie lubię zachwycać się pięknem naszego języka.

12. Lubię słuchać osób, które potrafią pięknie mówić i przemawiać. Zwracam uwagę na intonację, tempo mówienia, barwę głosu itp.

13. Już w podstawówce przejawiałam krawieckie zainteresowania, uszyłam sobie wtedy kapelusik - ręcznie :-).

14. Nie lubię się opalać.

15. Mam beznadziejną orientację w terenie, ubolewam nad tym faktem.

16. Nie przepadam za nowoczesnym, minimalistycznym wystrojem wnętrz. Nie lubię gromadzić wielkiej ilości przedmiotów, jednak mój dom musi być przytulny. Mam słabość do drewna w wystroju i budowie (np. schody, meble, podłoga itp.).

17. Nie wyobrażam sobie mojego domu bez książek.

18. Jestem totalną antygadżeciarą.

19. Założyłam specjalny "kuferek pamięci", w którym trzymam rzeczy mające dla mnie szczególne znaczenie.

20. Bardzo cenię tzw. ognisko domowe, postrzegam się jako osobę bardzo rodzinną, bliscy są dla mnie najważniejsi.

21. Jestem niecierpliwa, ale cały czas nad tym pracuję.

22. Film który mi się spodoba, potrafię oglądać kilkadziesiąt razy, naprawdę. Ostatnio przoduje "Projektantka".

23. Marzy mi się podróż do Toskanii.

24. Jestem śmieszką, uwielbiam śmiać się i generalnie niewiele potrzeba by mnie rozśmieszyć :-). Apogeum tego obserwowałam u siebie w czasie obu ciąż, kiedy w środku nocy, leżąc już w łóżku, zanosiłam się od śmiechu nie wiedząc z czego tak naprawdę się śmieję:-). Śmiech to zdrowie więc ta przypadłość mnie nie martwi :-).

25. Bardzo lubię ludzi pozytywnie zakręconych :-), np. takich: https://web.facebook.com/topniusy/videos/386742795016459/?pnref=story

26. Uwielbiam tańczyć przy muzyce latynoamerykańskiej.

27. Uwielbiam Panią Dorotę Wellman - za jej normalność, wiedzę, profesjonalizm, dobre serce, miłość do książek i to, że jest szczera, mówi to co myśli.

28. Uwielbiam nosić buty na wysokim obcasie.

29. Dosyć często słyszę od innych, że jestem podoba do Pani Justyny Steczkowskiej :-).

30. Nie lubię science fiction.

31. Bardzo lubię czytać książki dot. samorozwoju. Ogromną inspiracją jest dla mnie Pani Agnieszka Maciąg.

32. Ania z Zielonego Wzgórza to książka mojego dzieciństwa.

33. Mam dwie młodsze siostry, jestem z nimi bardzo zżyta.

34. Jestem gadułą, uwielbiam rozmawiać :-).

35. Prawie całkowicie zrezygnowałam z jedzenia mięsa (jeszcze ryby, ale to również uważam za stan tymczasowy).

Jeśli macie ochotę podzielić się faktami o Was, zapraszam:-).

Obiecuję również, że kolejny wpis będzie już typowo szyciowy:-).

Pozdrawiam Was ciepło i życzę miłego, słonecznego weekendu.

Trzymajcie za mnie kciuki :-).


/







czwartek, 2 marca 2017

Szary kardigan

Wiosna ani myśli zawitać, przynajmniej ja mam ostatnio takie wrażenie:-). Pocieszam się że już bliżej, niż dalej. Póki co prezentuję Wam coś, co na przełomie zimy i wiosny jest mile widziane - ciepły kardigan. Szyłam go drugi raz, tym razem dla swojej siostry. Poprzedni pokazywałam Wam Tutaj. Obydwa są niemal identyczne, różni je tylko kolor, materiał i fakt, że ten drugi jest odrobinę węższy.

Uwielbiam takie proste, uniwersalne okrycia, pasują do wielu zestawów i miło otulają ciało. Fakt, że obie nosimy swoje kardigany często, jeszcze mocniej utwierdza mnie w przekonaniu, że warto taki mieć w swojej szafie. Coś czuję że na tych dwóch nie skończę:-).

Poprzednio prezentowałam wersję ze spodniami. Dzisiaj chcę Wam pokazać, że można go śmiało połączyć z dopasowaną spódnicą.

Szczegóły szyciowe:
  • Model uszyłam na podstawie wykroju z Burdy (Model  Angie, Szkoła szycia, cz. II, 1/2015).
  • Wybrałam na ten cel materiał - Dzianina dwustronna swetrowa ivy green/gray, zakupiony w Textilmarze.
Zdjęcia tym razem zrobiła dla mnie żona mojego kuzyna, Malwina, której pięknie dziękuję :-).

Dajcie znać, czy prezentowany kardigan przypadł Wam do gustu. Lubicie nosić takie swetry?

Pozdrawiam ciepło, słonecznie i bezdeszczowo :-).

P.S. Dzisiejszy wpis wyszedł mi wyjątkowo krótki, aż sama jestem zdziwiona:-).













Fot. Malwina Kołodziejczak

poniedziałek, 20 lutego 2017

365 dni #wspódnicy

Dzisiejszy wpis jest dość nietypowy. 

Nietypowy, ponieważ opowiem Wam o wspaniałym projekcie. Przedstawię Wam również kolejny fason uszytej spódnicy i umieszczę go w moim rankingu spódnicowym:-)

Zanim to jednak nastąpi, dzielę się z Wami pewną akcją.
Jakiś czas temu poznałam dzięki Marii z bloga Ubieraj się klasycznie (Mario, ponownie dziękuję) wspaniały blog Klaudii - haukotella.
Haukotella to dla mnie piękne połączenie kobiecości, dziewczęcości, subtelności, delikatności i romantyzmu. Lubię tam zaglądać i inspirować się. Wam również polecam zajrzeć :-).

Dzięki Klaudii dowiedziałam się o pewnej ciekawej, kobiecej akcji której jest Organizatorką - projekt 365 dni #wspódnicy. Klaudia opisała swój projekt, więc jeśli jesteście zainteresowane, możecie poczytać  o nim Tutaj.

W ramach wspomnianej akcji Klaudia założyła grupę na Facebooku - projekt 365 dni #wspódnicy, do której również zapisałam się.

Głównym jej założeniem w moim odczuciu, jest wzajemnie inspirować się i motywować do jak najczęstszego noszenia spódnic i sukienek, nawet cały rok. To oczywiście propozycja dla kobiet, które lubią ten rodzaj garderoby. Ja do nich zdecydowanie należę. Jakkolwiek, nie zakładam że cały, pełny rok będę codziennie nosić tylko i wyłącznie spódnice i sukienki, bo jednak co jakiś czas zakładam spodnie czy legginsy, to jednak zdecydowanie najczęściej wybieram sukienki czy też spódnice. I co najważniejsze, dobrze mi z tym.

W pewnym momencie powstał w naszej grupie pomysł organizacji spotkań członkiń grupy w wybranych miastach Polski. Bardzo ucieszyłam się, że w Bydgoszczy takie spotkanie również się odbędzie.
18 lutego, w sobotę, w bydgoskiej restauracji Cafe Kino (bardzo klimatyczne miejsce, polecam) poznałam urocze Dziewczyny, które podobnie jak ja uwielbiają nosić spódnice/sukienki:-). Było bardzo miło i wesoło:-). Spotkanie zostało uwiecznione na zdjęciach, które prezentuję Wam poniżej. 

Na spotkanie założyłam moją świeżo uszytą spódniczkę, lekko rozkloszowaną, z kontrafałdami. Wiecie już, że testuję ostatnio na sobie nowe fasony spódnic. Ta jest trzecim. Czuję się w niej bardzo dobrze, kobieco, elegancko.

Jeśli miałabym przedstawić teraz ranking trzech uszytych do tej pory fasonów, to wyglądałby on tak:
1. Spódnica ołówkowa - nadal rządzi:-).
2. Spódnica rozkloszowana, z kontrafałdami.
3. Spódnica marszczona.

Za fason spódnicy w kształcie litery A nie zabieram się w ogóle, ponieważ go nie czuję:-). Dokładniej: czuję się w nim źle i żadne wychodzenie poza strefę komfortu nic tu nie da:-). Nie ma między nami chemii i już. W planach mam zmierzenie się z fasonem spódnicy szytej z koła. Zobaczymy jak wtedy uplasuje się mój spódnicowy ranking.

Póki co spódnica ołówkowa dumnie wiedzie prym, a tuż za nimi drepczą spódnica rozkloszowana, za nią - marszczona.

A teraz tradycyjnie kilka szczegółów szyciowych:
  • Spódnicę uszyłam z materiału Bawełna satynowa (lub satynowana), kolor czarny, zakupiona w Textilmarze. Bardzo lubię ten materiał, ale zdążyliście pewnie już to zauważyć:-).
  • Powstała na bazie wykroju Burdy, jest to dokładnie dół sukienki 122 z Burdy 11/2012. Doszyłam do niej tylko pasek.
  • Spódniczka posiada czarną podszewkę, z lycrą, co jest w tym wypadku zbędne, wystarczy zwykła, np. wiskozowa, ale zorientowałam się, że skroiłam nie tą podszewkę co trzeba już po fakcie:-), moja mina: bezcenna.
  • Spódniczka jest dość...ciężka przez dużą ilość zużytego materiału i dodanie podszewki.
  • Skróciłam ją nieco, ponieważ nie chciałam by była bardzo za kolano.

Poniżej przedstawiam Wam kilka zdjęć  z naszego spotkania i zdjęcia ostatnio uszytej spódnicy:


Ja i moje koleżanki, które miałam okazję poznać osobiście, od lewej: Ania, Agata, mały Tomeczek:-), ja, Elżbieta, Ania.



Zapraszam Was do odwiedzenia stron moich koleżanek:
Okiem Sary (Ania)


Spotkanie umiliły nam piękne upominki od Sponsorów:




Poniżej kilka zdjęć mojego nowej spódnicy, troszkę się pogniotła w trakcie siedzenia, więc wybaczcie:-). Najchętniej założyłabym do niej szpilki, ale sami rozumiecie...trochę na nie za wcześnie.











Zdjęcia wykonała Agata Czajkowska, której pięknie dziękuję. Jeśli chcecie odwiedzić jej stronę, zapraszam Tutaj.

Ponadto dziękuję:

Partnerom naszego spotkania:



Sponsorom:






Mam nadzieję, że mój dzisiejszy post zainteresował Was:-). Jeśli jesteście fankami spódnic/sukienek i macie ochotę wziąć udział w akcji, którą opisałam powyżej, zachęcam do zapisania się:-). 

Pozdrawiam Was ciepło i niezmiennie dziękuję, że odwiedzacie to miejsce, komentujecie :-).

A na samym końcu ostatnie zdjęcie, nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam Przeminęło z wiatrem, stąd Clark Gable,  może nie we własnej osobie, ale na plakacie.



Fot. Ania