niedziela, 20 listopada 2016

Sukienka w kratę black&white

Pamiętam jak dziś moment, kiedy zobaczyłam sukienkę w Burdzie 1/2014. 

Spodobała mi się od razu. Wtedy jeszcze nie szyłam bardzo dopasowanych sukienek, ponieważ nie czułam się na siłach. Model ten polubiłam za prostotę, a wzór tego materiału bardzo przypadł mi do gustu.

Zanim jednak znalazłam materiał w jakąkolwiek kratę, uszyłam na bazie tego wykroju kilka sukienek, np. . Ponadto trzy kolejne trafiły do moich sióstr i mamy. W końcu jednak znalazłam materiał, który moim zdaniem świetnie nadawał się na tego typu sukienkę. Wyszukałam go tradycyjnie w Textilmarze. Trochę wahałam się zanim go kupiłam, jednak pewien wpis Marii na jej stronie Ubieraj się klasycznie (dokładnie ten wpis) spowodował, że zamówiłam materiał.

Z samej sukienki jestem bardzo zadowolona. Z polubieniem zakupionego materiału potrzebowałam trochę więcej czasu. Być może dlatego, że trochę inaczej go sobie wyobrażałam. Bardzo spodobało mi się połączenie black&white w postaci kraty. Jednak zdjęcia w sklepie internetowym moim zdaniem nie do końca oddają jego strukturę. Nie jest tak gładki jak myślałam. Niestety, kupowanie materiałów online ma swoje wady i jedną z nich jest niemożność wcześniejszego sprawdzenia, dotknięcia itp. Dużym plusem materiału jest to, że to tkanina dwustronna, z jednej strony dominuje biel, z drugiej czerń, więc można wybrać która strona będzie tą wierzchnią. Koniec końców polubiliśmy się:-).

Poniżej kilka szczegółów szyciowych:
  • Sukienka powstała na bazie wykroju z Burdy (Sukienka 121, Burda 1/2014)
  • Zrezygnowałam z wszycia kieszeni bocznych.
  • Sukienka zawiera podszewkę wiskozową czarną, bez lycry.
  • Sukienkę uszyłam z materiału - Tkanina dwustronna wielka krata white/black (http://sklep.textilmar.pl/tkaniny-wzorzyste-tkanina-dwustronna-wielka-krata-whiteblack-p-10768.html?osCsid=vb5vpd4adt2hg941mko8p29390).
  • Sukienkę nieco skróciłam.
Napiszcie co o niej sądzicie:-), lubicie połączenie black&white? Ja uwielbiam ten duet i muszę przyznać, że bardzo dobrze czuję się w takim kolorystycznym zestawieniu.

Pozdrawiam ciepło.

















Fot. Mąż

niedziela, 6 listopada 2016

Granatowa kopertówka i moja praca konkursowa

Obiecałam Wam ostatnio moją subiektywną, filmowo-sukienkowo-spódnicową inspirację, ale ten wpis pojawi się niebawem. Potrzebuję więcej czasu na scalenie moich pomysłów:-).

Dzisiaj przygotowałam dla Was coś innego - sukienkę kopertową. To mój debiut w tego rodzaju sukienkach. Postanowiłam wyjść nieco poza swoją szyciową strefę komfortu i spróbować czegoś nowego.

A więc oto ona - granatowa, przeplatana paskiem kopertówka. Uszyłam ją na bazie wykroju z Burdy. Jest to Sukienka 116 z Burdy 11/2012. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych numerów.

Wybierając ten model, pierwszy raz uszyłam kołnierz i pliski przy rękawie. Cieszy mnie to, ponieważ jest to kolejny krok naprzód w nauce szycia. I choć długa droga przede mną w nauce szycia, to właśnie takie małe kroczki naprzód cieszą bardzo. Przyznam, że trochę obawiałam się jak będę czuła się w tym fasonie. Miło zaskoczyłam samą siebie - sukienka przypadła mi do gustu i dobrze się w niej czuję.

Szczegóły szycia:
  • Sukienkę uszyłam z materiału Bawełna satynowana (granat) zakupiony w sklepie internetowym Textilmar. Z tego samego materiału uszyłam marynarkę, którą pokazałam Wam w tym wpisie. Bardzo lubię ten materiał, choć się gniecie. W moich zapasach czeka jeszcze bawełna satynowana w kolorze białym, czarnym i chabrowym.
  • Zrezygnowałam z wszycia kieszeni na wysokości bioder oraz bocznych szlufek (z nici) których zadaniem jest przytrzymanie paska.
  • Mam wrażenie, że w Burdzie źle obliczono długość plisek przy rękawie. Moim zdaniem powinny być dłuższe, ponieważ po wykrojeniu proponowanego rozmiaru, nie zostało mi miejsca na zapas.
  • Po uszyciu i przymierzeniu sukienki okazało się, że dekolt jest zdecydowanie zbyt głęboki i rozchylający się:-) i zdecydowanie pokazuje za dużo:-). W związku z tym oprócz proponowanych dwóch zatrzasków na wysokości pasa (talii), dodałam jeden mały w miejscu krzyżowania się przodów, które tworzą wspomniany dekolt. To zdecydowanie pomaga utrzymać górę w ryzach:-).
  • Mam wrażenie, że mimo iż wybrałam swój rozmiar 36, to sukienka w talii mogłaby być odrobinę węższa. Widać to na wysokości paska, materiał lekko się marszczy. Nie przeszkadza mi to jednak, sukienka żyje swoim życiem:-).
Poniżej przedstawiam Wam kilka zdjęć:


















A na koniec mały dodatek - mój ołówkowy projekt.

Kilkanaście dni temu  wzięłam udział w konkursie zorganizowanym przez myou.blog.pl, JUKI i Szyj w domu z okazji Dnia spódnicy. 
Zadanie polegało na zaprojektowaniu i uszyciu spódnicy. Okazało się że mój projekt wygrał:-), razem z pracą Pani Kasi.

Szczegóły znajdziecie pod tym linkiem.
Nie ukrywam, ucieszyłam się, to mój pierwszy udział w konkursie szyciowym. Poczułam radość, że moja praca została doceniona. Dziękuję Organizatorom.

W ramach konkursu postanowiłam uszyć...spódnicę ołówkową. Ten fason noszę najczęściej, więc inny nie wchodził w grę. Wybrałam na ten cel czerwony materiał, który od dłuższego czasu czekał na swoje pięć minut. I doczekał się:-). Materiał ten to Tkanina ubraniowa Malwa mars red, zakupiony standardowo w Textilmarze. Długo po jego zakupie zastanawiałam się czy uszyć z niego sukienkę czy spódnicę. Pomogły mi inspiracje blogowe i postanowienie o wzięciu udziału w konkursie:-).

Swój ołówkowy projekt postanowiłam urozmaicić złotym zamkiem z tyłu na całej długości oprócz rozporka i pasa. Spódnica zawiera podszewkę z lycrą.

Wykrój sporządziłam samodzielnie w oparciu o swoje kształty i wymiary.

Przyznam, że czuję się w niej rewelacyjnie i wiem, że ubiorę ją na wiele okazji.

Dajcie znać czy podobają się Wam moje nowe projekty:-).

Pozdrawiam Was ciepło i słonecznie.
















 Fot. mój cierpliwy i kochany Mąż:-)