niedziela, 8 października 2017

Filmowe inspiracje, cz. I - Spódnica ołówkowa

Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że skoro zdarza mi się inspirować filmowymi bohaterami przy tworzeniu ubrań, może warto zrobić z tego jeden z elementów tematycznych moich postów.
Póki co, mam pomysły na trzy konkretne filmowe inspiracje :-), więc nie wiem czy temat ten będzie miał swoją długą kontynuację, niemniej jednak spróbuję :-).

Dzisiaj część I.
Już wiele razy nosiłam się z zamiarem napisania Wam kto jest moją filmową inspiracją w przypadku mojego ulubionego fasonu spódnicy. Otóż... ilekroć widzę spódnicę ołówkową, w mojej głowie pojawia się jedna z bohaterek serialu Suits - Rachel Zane (Meghan Markle).



O tym, że serial ten to jedna wielka uczta dla oka sukienko i spódnicomaniaczek - nie będę wspominać.

Dzisiaj skupiam się na samej spódnicy ołówkowej. A co tam, niech ma swoje pięć minut. Biorąc pod uwagę jak pięknie podkreśla naszą kobiecą sylwetkę, w pełni sobie zasłużyła. Zanim to jednak zrobię, kilka słów moich refleksji o strojach bohaterek serialu.

Mam wrażenie, że w przypadku  serialu Suits (W garniturach) odnoszenie się do kategorii takich jak Dress code chyba nie ma sensu. Myślę tak, ponieważ pracownicy kancelarii (a w szczególności płeć piękna) Pearson&Specter&Litt zdają się sami narzucać sobie pewne normy ubraniowe. Przyznam, że cieszy mnie to niezmiernie :-).
Bohaterki wyglądają jakby właśnie schodziły z wybiegu, widać to nawet w sposobie w jaki chodzą, nie wspominając o kreacjach. Mam takie nieśmiałe przypuszczenie, że pracownicy kancelarii prawnej przeważanie nie ubierają się w taki sposób.

Reasumując: stroje bohaterów Suits są niewątpliwie dużym atutem (mam tu na myśli nie tylko piękne sukienki czy spódnice, ale również świetnie skrojone garnitury). Dodając do tego błyskotliwość bohaterów, świetne dialogi, cięte riposty, myślę że generalnie warto pochylić się nad tym serialem. To oczywiście moja subiektywna opinia. Są w nim też elementy, które zdecydowanie nie są mi bliskie i kłócą się z moim światopoglądem (surowość w ukazywaniu otoczenia, intrygi, walka o przetrwanie w nowojorskiej elicie prawniczej, skupianie się głównie na pracy itp., bezwzględność), jednak powyższe walory które wymieniłam, powodują, że uwielbiam oglądać ten serial.

Wracam jednak do samej spódnicy ołówkowej i do mojej bohaterki.

Mam wrażenie, że Rachel stworzyła sobie za pomocą spódnicy ołówkowej pewnego rodzaju uniform.

Najczęstsze połączenia jakie u niej zauważyłam to:
  • koszula plus spódnica ołówkowa, patrz Tutaj i Tutaj
  • bluzka plus spódnica ołówkowa, patrz Tutaj 
  • dopasowany sweterek plus spódnica ołówkowa, patrz Tutaj i Tutaj
Bohaterka czasem zakłada sukienkę lub spodnie. 

Styl jaki prezentuje Rachel bardzo mi się podoba. Lubię to, że jej stroje są tak dobrze dopasowane, mimo często pojawiającej się spódnicy ołówkowej - różnorodne i bardzo kobiece. Jestem bardzo na tak :-).
To na dzisiaj tyle. Zaznaczam, że moje powyższe przemyślenia są zdecydowanie subiektywne.

Na sam koniec pochwalę się Wam moją kolejną spódnicą ołówkową (a jakże :-)). Zestawiłam ją z beżowym  i czarnym sweterkiem. 
Dzisiaj wyjątkowo nie umieszczę szczegółów szyciowych, ponieważ wiele razy szyłam spódnicę ołówkową i w skrócie opisywałam szyciowe zagadnienia.
Jako smaczek dodam tylko, że kiedy już ją przymierzałam, został mi sam dół do obłożenia, odpadła od zamka część górna, którą przesuwamy zamek w górę/dół. Moja mina  - bezcenna. Musiałam od nowa pruć część paska, wypruwać część podszewki, zamek kryty i wszystko wszywać od nowa...nie ukrywam, zdenerwowałam się :-). Szycie zdecydowanie uczy cierpliwości. 

Chcę się z Wami również podzielić pewną informacją. Otóż nastąpiła u mnie ostatnio spora zmiana, dotycząca życia zawodowego. Po prawie trzech latach wróciłam do pracy. Spódnice takie jak ta, którą prezentuję dzisiaj, bardzo mi się w tym momencie przydają :-).

W związku z niewątpliwą zmianą trybu życia, większą ilością obowiązków, nie wiem jak często uda mi się tworzyć wpisy, szyć itp. Mam nadzieję, że podejdziecie do tego ze zrozumieniem :-). Chciałabym nadal tworzyć to miejsce, ale nie da się ukryć, że wymaga to ode mnie teraz jeszcze większego zorganizowania. Proszę Was zatem o cierpliwość i wyrozumiałość:-). 

Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za odwiedziny i komentarze.



















Fot. Mąż

20 komentarzy:

  1. Świetna spódnica, pięknie dopasowana i pasuje do wielu stylizacji. Z twoją figurą pięknie się w niej prezentujesz ;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, faktycznie miałam ją na sobie już kilka razy, ostatnio to jedna z moich ulubionych :-), pozdrawiam.

      Usuń
  2. Co za wspaniały post! Bardzo dobry pomysł na urozmaicenie postów :) Suits kocham prawdziwą miłością! I masz rację, podejście do dress code'u u kobiet jest tak co najmniej luźne, ale przynajmniej dobrze się na nie patrzy :) Mnie u Rachel zawsze zachwycało, jak pięknie wyglądała w ołówkowych spódnicach do połowy łydki. Ale ta długość i ten fason w duecie wymagają bardzo specyficznej sylwetki.
    A Twoja jest piękna! Takich spódnic potrzebujemy w szafie. Ja uszyłam jedną granatową, myślę jeszcze o czarnej do kompletu - ale to jak przerobię wszystkie ogromne ilości planów, które sobie ostatnio zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie. Bardzo się cieszę, że mój pomysł na urozmaicenie postów spodobał Ci się. No i cieszę się, że podobnie jak ja uwielbiasz Suits :-). Mamy podobne odczucia co do tego serialu. Ja też lubię Rachel w ołówkowych do połowy łydki, sama w tej długości zupełnie się nie czuję.
      Co do planów szyciowych, to znam to, też mam ich sporo, a czasu na ich realizację bardzo mało. Życzę nam aby udało się je zrealizować :-), pozdrawiam.

      Usuń
  3. Wspaniała spódnica z wysokim stanem. Lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądasz zjawiskowo w ołówkowych!!! Masz perfekcyjna figurę!!!
    Serialu nie oglądałam, a widzę,że powinnam - wszak tez jestem fanka tego stylu:D
    Powodzenia w pracy Monia!!! Ogarniesz wszystko na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Edytko. Ogarniam, ale jest intensywnie, bardzo :-). A serial koniecznie zacznij oglądać, warto :-), buziaki.

      Usuń
  5. Spódnica ołówkowa jest najlepszą ze wszystkich, zawsze prezentuje się bardzo ładnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój ulubiony fason, zgadzam się z Tobą :-), pozdrawiam.

      Usuń
  6. Cześć,
    Świetna spódnica. Bardzo ładny, granatowy kolor. Podoba mi się to delikatne rozcięcie z tyłu. Spódnica mną każda okazję - wraz z elegancką koszulą do biura a z jeansowa kurtką na imprezę.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dziękuję za miły komentarz :-). Faktycznie,spódnicę taką można wykorzystać na wiele okazji :-), pozdrawiam.

      Usuń
  7. twoje wersje równie piękne i inspirujące

    choć dla mnie ołówkowa i koszula to zestaw nadmiernie biurowy, oficjalny i adwokacki i choć piękny sama nie czułabym się w nim dobrze na co dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki piękne. A wiesz, że ja też w sumie ostatnio ani razu nie zestawiłam spódnicy z koszulą, kiedyś zdarzyło mi się to jeden raz. Na innych osobach bardzo mi się to połączenie podoba, sama czuję się w nim zbyt sztywno. Może jeszcze nie znalazłam swojej idealnej koszuli :-). Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Co do pracowników kancelarii - znam kilka kancelarii i we wszystkich kobiet ubierają się właśnie w takim kobieco - seksownym stylu. I wszystkie noszą zdecydowanie zbyt wysokie szpiłki. Wręcz nieprzyzwoicie wysokie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, czyli nie tylko w serialowej kancelarii kobiety ubierają się w stroje bardziej dopasowane, kobiece i modowo urozmaicone :-). Przyznam szczerze, że zupełnie mi to nie przeszkadza, a nawet budzi mój podziw :-). Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Zacznę od tego, że Twoja spódnica bardzo mi się podoba, a najbardziej podoba mi się w niej to, jak to, co założysz do niej, zupełnie ją odmienia. Obie wersje są super!
    Bardzo spodobał mi się Twój pomysł na serię postów o Twoich inspiracjach. Z chęcią poczytam o tym więcej, bo bardzo ciekawi mnie to, jak można przełożyć takie inspiracje na życie codzienne i dopasować je do swoich potrzeb, w tym kolorystki, którą najczęściej wybierasz.
    Trzymam kciuki za łagodny powrót do pracy i odnalezienie się w tej rzeczywistości po tak długiej przerwie :). Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziękuję. Twoje komentarze zawsze działają na mnie tak kojąco :-). Postaram się posty z filmowymi inspiracjami rozwijać. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi pomysłów i czasu :-). Dziękuję za trzymanie kciuków :-). Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  10. Jako, że jestem ogromną fanką stylu pin-up girls, najbardziej preferuję połączenie spódnicy ołówkowej i sweterka ( na modłę stylu sweater girls). Też ostatnio pokusiłam się spódnicę ołówkową ( po części ze względu na charakter mojej pracy). Następnym razem podobnie jak Pani, uszyję z paskiem:)
    Pozdrawiam
    polka-dots.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się połączenie spódnicy ołówkowej i sweterka. Ja jak do tej pory szyłam spódnice ołówkowe właśnie z paskiem, z chęcią wypróbuję dla odmiany wersję bez :-). Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń

Odpowiedz